poniedziałek, 16 lutego 2015

Notka!

Chciała bym napisać pare informacji :)
-rozdziały będą w każdą sobote koło 19:00-21:00
-jeżeli macie jakieś uwagi piszcoe na asku bohaterów :)
-mile widziane będą komentarze
-postaram się zrobić lub poszukać osobe by zrobiła mi zwiastun
-jak tylko znajde dobty program zrobie nagłowek na bloga
-nie przejmujcie się blędami bo rozdziały pisze na tablecie
-staram sie pisac coraz dłuższe rozdziały, ale ja nigdy nie umiałam się rozpisywać (za co mam nadzieje że mi wybaczycie)
-zastanawiam sie nad kontami bohaterów na twiyyerze o mam nadzieje że ktoś będzoe chciał je prowadzić (jak narazie to Louis,Niall i Harry)
-jeżeli ktoś chce być informowany to piszcie mi POD TYM POSTEM

Bohaterowie


Louis Tomlinson (16l)

Harry Styles (19l)


Niall Horan (19l)













Nowi bohaterowie będą dodawani wraz z rozwojem akcji :) -----> pytania bo bohaterów [KLIK]

Rozdział 2

Pisane przy "katy perry" - E.T.
PRZECZYTAJCIE NOTKE NA KOŃCU =)

Po mimo wielu prośbach mamy Harrego i jego samego nie zszedłem na kolacje pod pretekstem złego samopoczucia. Układałem niektóre ubrania w szafie czekajac tylko aż wszysty pójdą spać i będę mógł gdzieś wyjść bez żadnych pytań.
Godzine po wyjściu lokowatego wymknąłem się z domu i poszedłem w strone centrum. Widząc z daleka jakiś klub uśmiechnalem się pod nosem i poszedlem szybciej w tamtą strone. Jako iż byłem niepełnoletni dałem bramkarzowi* lewe pieniądze by wpuścił mnie do klubu. W środlu odrazu popędziłem do drinkbaru. Usiadłem i zamówiłem coś mocniejszego. Pijąc rozglądnałem się po klubie. Mój wzrok utkwił na błękitnych tęczówkach które wpatrywały się we mnie intensywnie. Po dłuższej chwili lekko speszony odwróciłem wzrok, widząc że 'owa' osoba idzie w moją stronę. Nie przejąłem się tym, tylko zamówiłem kolejnego drinka. Nim się obejrzałem, ujrzałem blondwłosą osobe, która "przyczepiła" się do mojej szyji. Starałem się go odepchnąć, ale byłem zbyt słaby. Dopiero po paru minutach, (gdy zrobił mi malinke) wyprostował się i popatrzył na mnie, i jak by nigdy nic odszedł w tłum tańczących ludzi. Mocno się tym zdziwiłem, ale dałem sobie spokój i dopiłem drinka. Przejechałem palcem po szyji i przeklnałem cicho czując bolący, czerwony ślad. Zerknałem na osobe, która siadła się pare metrów dalej. Zmarszczyłem lekko brwi widząc zielonookiego. Nie sądziłem że On mógł by chodzić po takich miejscach.
Gdy byłem lekko wstawiony spojrzałem przelotnie na jego usta, które były idealne, perfekcyjne.. po prostu w sam raz do całowania. Jak to pijany Louis, czyli ja wpadłem na głupkowaty pomysł, wstałem i podszedłem do szatyna, i jak by nigdy nic wpiłem się w jego usta. Ku mojemu zaskoczeniu odwzajemnił pocałunek. Uznałem to za zielone światło i natychmiast pogłebiłem pocałunek siadając na jego kolanach okrakiem. Czułem jego ręcę na swoich biodrach ktorymi zakreciłem lekko ocierając sie o niego. Oplotłem rękami szyje loczka i zaczałem delikatnie ciągnąc za włosy. Nim się obejrzałem razem z Harry'm szliśmy w strone domu. Myślałem nad naszym pocałunkiem patrząc na nasze dłonie. Zdałem sobie sprawe że to co się stało nigdy nie powinno się wydażyć, jednak ja pragnąłem jeszcze więcej, chciałem by jego usta znów całowały moje, chciałem by jego ręce błądziły po moim ciele,pragnałem być jego.. ale w głowie miałem też wspomnienie z niebieskookim, to jak jego usta zasysały moją skórę, to jak patrzył na mnie z tłumu..
Gdy skończyłem rozmarzać zobaczyłem że jesteśmy pod domem, a Harry puścił moją ręke. Mruknałem coś cicho niezadowolony i schowałem ręce do kieszeni. Zaraz po kędzierzawym rozebrałem sie i poszedłem do góry, gdzoe poszedłem do łazięki gdzie wziąłem prysznic. Po 15 minutach wróciłem do poloju i rzuciłem się na łóżko. Zasnałem w pare minut.
Rano obudziłem się z wielkim bólem głowy, jęknałem cicho i usiadłem na łóżku. Przeciągnałem się i zobaczyłem że na szafeczce nocnej są jakieś tabletki i szklana wody. Bez zastanowienia wziąłem ję, i popiłem wodą. Zacząłem się zastanawiać jak trafiłem ponownie do domu, ale jedyne co pamiętałem to jakiegoś ch?opaka z pięknymi oczami i.. mój pocałunek z Harry'm w klubie. Przez reszte dnia siedziałem w pokoju na kacu, pare razy przez pokój przewinęła się Ann pytając czy wszystko w pożądku. Strasznie mnie to wkurzało i odpowiadałem w miare spokojnie, choć byłem pewny że widziała moje niezadowolenie. Dopiero na kolacji zaszczycilem wszystkich moją obecnością. Ani razu nie spojałem na ojca, który też nie interesował się mną, a to było mi na ręke. Po kolacji czułem na sobie przeszywający wzrok wyższego chłopaka, co tak naprawde mi sie podobało.. Nie stop! Nie moglem tak myśleć, nie mógł mi się podobać, nie On, chociaż jego usta były jak narkotyk.. najlepszy, idealny, ale wciaż narkotyk...

                         ~*~

Postanowiłam iż dziś dodam również rozdział drugi ;)
Przypominam o ankiecie i asku :)
Jeżeli macie jakieś pomysły na kolejne rozdziały etc możecoe pisać swoje pomysły na ask (w poprzednim rozdziale jest link)
I jeżeli Wy byście coś zmienili, napiszcie mi o tym :)

Rozdział 1

Pisane przy [KLIK] i [KLIK] 

Wczesny sobotni ranek spędziłem na lotnisku czekając na lot do Londynu. Wspominałem miłe chwile z rodziną, które już nigdy nie powrócą. Nigdy nie myślałem że zobaczę się z ojcem, a tym bardziej że zamieszkam z nim i jego nową rodzinką. Nim się obejrzałem siedziałem w samolocie bawiąc sie komórką, która tak na prawdę powinna być wyłączona. Po starcie, gdy byliśmy już nad ziemią oparłem glowe o nie zbyt wygodne siedzenie i zamknąłem oczy. Od zawsze bałem się latać samolotami. Ku zdziwienia zasnąłem szybko, ponieważ obudził mnie dźwięk z głośników oznajmiający że zaraz lądujemy. Zapiąłęm pośpiesznie pasy bezpieczeństwa i zamknąłem oczy. Miętoliłem w rece skrawek ciemnej koszulki. Otworzyłem je dopiero gdy poczułem że samolot styknął się z ziemią, i zaczał wychamowywać. 
Poszedłęm  po walizki, tam gdzie kierowało się większość osób. Razem z tobołkami stałem mniej więcej po środku lotniska rozglądajac się za ojcem. Zastanawiałem się czy wogóle po mnie przyjechał. Chwile pózniej stanął przede mną nawet przystojny chłopak o zielonych oczach i burzą loków na głowie.
-Ty zapewne jesteś Louis, tak? -dopytał niepewnie a ja pokiwałem głową nic nie mówiąc- więc choć, tata już czeka -dodał a ja odrazu skapnąłęm się że to zapewne jest Harry, drugi syn mojego ojca. Prychnąłem cicho ale poszedłem na nim. Było mi na rękę że on też nie odezwał się już do mnie ani jednym słowem, nie byłem w nastroju do rozmowy. Nie spełna minute poźniej zobaczyłęm mojego kochanego ojczulka (ironia) przy samochodzie,który też nie wyglądałna zadowolonego że będę z nim mieszkał.
-dłużej się nie dało? -mruknąl cicho. Pff, jak by to wogóle obchodziło.
-jakaś 16 lat za pózno -odpyskowałem, jak to ja. 
Usłyszałem tylko jak mamrocze coś pod nosem wkładając moje walizki do bagarznika. Olewając ich obojga wsiadłem do auta i wyjąłem odrazu słuchawki by nie pusuieć słuchać ględzenia TEGO człowieka. Nie starałem się nawet ukrywać swojej niechęci do nowego miejsca zamieszkania. Gdy auto ruszyło przelotnie spojrzałem na lokowatego ktory siedział prze demną z przodu pojazdu. Widząc że przygląda mi się w lusterku mruknąłem coś pod nosem i odwróciłem wzrok w strone okna. Kiedy auto zatrzymało sie na podjeździe do dość sporego domu powoli wysiadłęm z auta i przeciągnałęm się. Czekałem aż KTOŚ wyjmie z bagarznika moje rzeczy. Po 10-cio minutowej kłótni, pomiędzy mną a Ojcem z westchnieciem wyjął moje torby i jedna z nich zaczął ciągnać w kierunku domu. Rówież zacząłem iśc za nim i za Harry'm do "nowego gniazdka". Zanim zeszła z góry nowa żonka tatulka wysłuchałem kilkunastominutowego kazania jak mam się zachowywać. Oczywiście jak to ja musiałęm dorzucić swoje pięc groszy i zacząć kolejną kłótnie w ciągu 15 minut. Dopieo gdy zeszła z góry Anne ojciec umilkł, gdy ta zaczęła mnie "bronić". To było coś nowego bo zawsze ja byłem tym najgorszym.
Po wymienieniu doslownie paru słów poszedłęm do pokoju, który jak narazie dzieliłem z zielonookim.
Już na wstępie wiedziałem że to dopiero początek gorszego życia, u boku ojca..

__________________________________________________________________

Za nami rozdział pierwszy ^^

Byłabym baardzo wdzięczna gdybyście głosowali w ankiecie :) 

Tutaj [KLIK] możecie zadawać pytania do bohaterów :)
do nastepnego :*

niedziela, 15 lutego 2015

prolog

16-letni Louis Tomlinson po stracie matki, sióstr i ojczyma jest zmuszony zamieszkać w Anglii ze swoim ojcem, którego z całego serca nienawidzi, za to że zostawił ich i zamieszkał z Anne i jej synem, Harry'm. Mimo oporów nastolatek wylatuje z Los Angeles zostawiając za sobą swoją przeszłość(...). Juz na pierwszym spotkaniu z ojcem szatym sprawia wrażenie buntowniczego punka. W domu cały czas sprawia wrażenie trudnego nastolatka. Wydaje mu się że nikt się nim nie interesuje, ale jednak Harry cały czas chce i próbuje do niego dotrzeć. Jednak po pewnej sytuacji Harry dla Louisa jest jak narkotyk, nie może przestać o nim myśleść 

"Było w nim coś co co mnie do Niego ciągnęło,choć chciałem być jak najdalej. Jego usta były dla mnie jak narkotyk, jak coś co chciał bym mieć tylko dla soebie i żeby każdy o tym wiedział.." ~L.

"On jest tajemniczy, i także inny, wyjątkowy... On za wszeklą cene musi być mój, nie Jego.." ~H.

"Styles nie może woecznie ukrywać go prze demna. Zdobęde go.. wygram.. będzie to moja własność, i tylko moja.." ~N.

Witam :)

Ten blog będzie o Larrym :) Na wstępie pisze że rozdziały będą dodawane raz w tygodniu, w sobote.
Pomysł na fabułe mam tak naprawde z tweetera xD
Jednak troche ją pozmieniam
Dziś bądż jutro dodam prolog (mam ferie woęc rozdziały będą częściej)
Będę się strała pisać dosyć dużo :)
Znajdziecie mnie na:
tt; @nadethirlan, @piszeffgejowski
ask; @happydirectioners
askmepro; @nadethirlan