Louis wiedział że ta rozmowa nie będzie zbyt ptzyjemna.
-Skarbie, możemy porozmawiac? -kobieta spytała troche niepewna czy ta rozmowa ma sens.
-tak jasne
-dobrze, wiec razem z twoim tatą.. chcieli byśmy byś zaczął chodzić do psychologa. Dla twojego dobra -odpowiedziała troche obawiając się reakcji pasierba, ponieważ był, a raczej jest bardzo wrażliwy.
-nie, dziękuję, ale nie potrzebuję żadnej pomocy odpowiedział jak narazie spokojnym tonem- poradze sobie sam, jestem normalny -mruknął niezadowolony z faktu, że członkowie "nowej rodziny" uważają go za chorego psychicznie.
-jednwk ja nalegam, to dla twojego dobra Kochanie -odpowoedziqła zachęcająco- to nic złego
-czy to trudne, że ja NIE potrzebuję żadnej pomocy jakiegoś pieprzonego psychologa! -warknął zirytowany nie spuszczając z niej wzroku.
-no dobrze, ale jeżeli jednak się zdecydujesz, to powiedz mi albo tacie -powoedziała i usmiechnęła się lekko.
-ON nie jest moim ojcem -warknał ponownie, wstając z kanapy.
Nastolatek poszedł na piętro, urażony tym, że ktoś uważa że jest psychiczny. W pokoju szatyn rzucił się na łóżko, i przykrył się calutki kołdrą. Przed tym sięgnąl na szafke po telefon i słuchawki, które po chwili były w jego uszach. Przymknął oczy i zasnął szybko
Chłopak obudził się dopiero kolejnego dnia, z samego rana. Wstał i przeciągnął się mamrocząc coś pod nosem. Zszedł na dół i nalał sobie do szklanki troche soku. Wypił go duszkiem i odstawił szklankę do zlewu. Młodszy wyszedł z kuchni w tym samym momencie mijając się z Harr'ym, który nie mógł oderwać wzroku od szatyna, bo w końcu nie często mógł widzieć jego seksowne ciało w prawie całej okazałości.
Koniec końców Louis wrócił do pokoju, po to by się ubrać. Kilka minut później zszedł na dół i bez słowa wyszedł z domu czując na sobie wzrok całej "rodziny".
Włóczył się bez celu, tylko po to by nie siedzieć w domu.
Pod wieczór wybrał sie do klubu by odreagować wczorajszy dzień.
Nie wiedział że od godziny szuka go Harry z ojcem, obawiając się że mógł się zgubić lub sobie coś zrobić. Nieświadomy niczego Louis upijał się w jednym z lepszych klubów w Londynie. Dopiero po dłuższym czasie "ktoś" złapał szatyna za ramię. Niebieskooki nie prostestował, bo był pewny że znów trafi z nieznajomym do łóżka. Dopiero gdy poczuł znajomy zapach pewrum zaczęło mu się coś nie zgadzać, bo przecież to nie mógł być Harry, nie tutaj.
Niespełna godzinę później nastolatek smacznie spał wtujaląc sie w ciepłe ciało kędzierzawego. Starszy patrzył na niego z uśmiechem. ponieważ lubił gdy młodszy śpi razem z nim (nawet jak do niczego nie dochodziło), a nie z obcym facetami.
Przez takie myśli kędzierzawy stał się troche zazdrosny o chłopca, słodkośpiącgo na jego piersi.
Po dłuższych rozmyśleniach zielonooki zasnał tuląc mocniej Louisie'go do siebie
Louis obudził się dobrze po dwunastej przecierając lekko oczka. Chwile minęło, by skapnął się że ktoś na niego patrzy i przytula do siebie. Szatyn zarumienił sie, bo w końcu leżeli razem w łóżku, pod jedną kołdrą tuląc się.
Sapnął cicho. Chciał się odsunąć, ale Styles nie pozwolił mu na to przyciagając go tak, że niebieskooki całkowicie na nim leżał. Louis zwrócił już na to uwagi, i z własnej woli wtulił się w Harr'ego. Zamknął ponownie oczy chcąc jeszcze na moment iść spać, by nie czuć narastającego bólu w czaszce. Zielonook momowolnie uśmiechnął sie oplatając mały pas Louis'a..
Kilka minut później pochrapywał cicho zasypiając.
Harry cały czas zagryzał mocno wargę, chcąc się powstrzymać, od muskania ust jego ust. Popatrzył na okaleczone nadgarstki nastolatka i odrazu zrobiło mu się strasznie szkoda mlodszego. Wziął małą dłoń Louis'a w swoja splatając delikanie ich palce. Szatyn mruknął coś cicho jeszcze mocniej wtulając się w starszego, i przezn przypadek otarł się o niego wywołując ciche westchniecia zadowolenia u kędzierzawego. Po paru przypadkowych ruchach chłopaka, zaczęło robić mu się coraz caśniej w bokserkach, na co sapnał cicho.
Po południu Louis wraz z Harry'm, (który chodził za nim od czasu kiedy się obudził) poszedł do kuchni. Usiadł na blacie, wiedząc że nie będzie nic musiał robić, bo przecież śniadanie, a raczej obiad zrobi Harry.
_______________________________________
przepraszam żena częsci ale narazie nie mam czasu pisać całego rozdziału =(
część 2 dziś lub jutro (najpóźniej!)
Błędy nie sprawdzane!!
Niespełna godzinę później nastolatek smacznie spał wtujaląc sie w ciepłe ciało kędzierzawego. Starszy patrzył na niego z uśmiechem. ponieważ lubił gdy młodszy śpi razem z nim (nawet jak do niczego nie dochodziło), a nie z obcym facetami.
Przez takie myśli kędzierzawy stał się troche zazdrosny o chłopca, słodkośpiącgo na jego piersi.
Po dłuższych rozmyśleniach zielonooki zasnał tuląc mocniej Louisie'go do siebie
Louis obudził się dobrze po dwunastej przecierając lekko oczka. Chwile minęło, by skapnął się że ktoś na niego patrzy i przytula do siebie. Szatyn zarumienił sie, bo w końcu leżeli razem w łóżku, pod jedną kołdrą tuląc się.
Sapnął cicho. Chciał się odsunąć, ale Styles nie pozwolił mu na to przyciagając go tak, że niebieskooki całkowicie na nim leżał. Louis zwrócił już na to uwagi, i z własnej woli wtulił się w Harr'ego. Zamknął ponownie oczy chcąc jeszcze na moment iść spać, by nie czuć narastającego bólu w czaszce. Zielonook momowolnie uśmiechnął sie oplatając mały pas Louis'a..
Kilka minut później pochrapywał cicho zasypiając.
Harry cały czas zagryzał mocno wargę, chcąc się powstrzymać, od muskania ust jego ust. Popatrzył na okaleczone nadgarstki nastolatka i odrazu zrobiło mu się strasznie szkoda mlodszego. Wziął małą dłoń Louis'a w swoja splatając delikanie ich palce. Szatyn mruknął coś cicho jeszcze mocniej wtulając się w starszego, i przezn przypadek otarł się o niego wywołując ciche westchniecia zadowolenia u kędzierzawego. Po paru przypadkowych ruchach chłopaka, zaczęło robić mu się coraz caśniej w bokserkach, na co sapnał cicho.
Po południu Louis wraz z Harry'm, (który chodził za nim od czasu kiedy się obudził) poszedł do kuchni. Usiadł na blacie, wiedząc że nie będzie nic musiał robić, bo przecież śniadanie, a raczej obiad zrobi Harry.
_______________________________________
przepraszam żena częsci ale narazie nie mam czasu pisać całego rozdziału =(
część 2 dziś lub jutro (najpóźniej!)
Błędy nie sprawdzane!!
Jeżeli chcesz na blogu muzykę to chociaż nastaw ją tak, żeby czytelnik mógł ją wyłączyć. Nie każdy ma ochotę słuchać Twojej muzyki to po 1. Po 2 blog jest nieczytelny.(Nagłówek z białymi elementami 'lata' razem z tekstem, który również jest biały) Błędy nie są sprawdzone? To świadczy o tym, że nie masz szacunku do czytelnika.
OdpowiedzUsuńZmienię jak będę mogła.
UsuńTo świadczy o tym, że nie zawsze mam czas.
Można prosić by nie z anonima, chcę wiedzieć kto mi doradza :)